


|
Ułani w Cisowniku
Położony wśród lasów Cisownik przez całą wojnę był odwiedzany przez partyzantów, którzy szukali tu noclegu i prowiantu.
|
|
Wieś Cisownik. Tradycja i kultura |


|
Choć Niemcy strzelali nikt nie zginął. Nazajutrz hitlerowcy zebrali wszystkich mieszkańców w jedno miejsce a naprzeciw ustawili karabiny maszynowe z zamiarem rozstrzelania. Troje mieszkańców którzy najlepiej znali język niemiecki Leon Senenko, Anna Kula i Stanisław Chyb rozpytywani czy ludzie pomagali partyzantom – zaprzeczyli. Przez kilka godzin ważyły się losy Cisownika. Niemcy w końcu uwierzyli że nikt nie pomagał partyzantom i odjechali.Po wojnie wielu ludzi chciało uczcić pamięć majora Henryka Dobrzańskiego „Hubala” i jego żołnierzy, idąc ich śladem przyjeżdżali do Cisownika. Niejednokrotnie w stodołach na wsi nocowało do 200 osób. Od paru lat szlakiem majora Hubala jadą ułani z 7 Pułku Ułanów Lubelskich, zawsze są wyczekiwani przez mieszkańców Cisownika i gościnnie przez nich przyjmowani. W zamian możemy podziwiać ich kunszt ułański w walce na szable ścinanie łóz czy ujeżdżanie koni. Dla dzieci organizują przejażdżki na koniach. W 2007 roku odbyła się pierwsza wielka gonitwa na osiem koni. |
|
27 października 1939 r. nad ranem do wioski wkroczyli ułani majora Henryka Dobrzańskiego ps. „ Hubal”. Zakwaterowali się w sześciu domach na środku wsi z zamiarem postoju. Hubal stacjonował w domu Józefa Dulewicza. Około południa od strony Miedzierzy nadeszli Niemcy. Seria z karabinu partyzanta który stał na czujce zaalarmowała resztę żołnierzy. W pośpiechu schronili się do lasu. |